Piękne usta? Ależ bardzo proszę.

Medycyna estetyczna rozwija się z tempie znacznie szybszym aniżeli jakakolwiek inna dziedzina medycyny. Tutaj z pewnością ma zastosowanie hasło „popyt kształtuje podaż”. Coraz więcej osób chce skorzystać z możliwości poprawienia sobie trochę lub nieco więcej tego czy tamtego. Absolutnie nie ma w tym nic złego. Złe pojawia się – gdy osoba nieposiadająca odpowiednich kwalifikacji proponuje zabiegi medycyny estetycznej – wprowadzając w błąd, że posiada wykształcenie medyczne.
Jedna z mieszkanek Warszawy – Pani Renata trafiła do mnie z bardzo „okazałymi” ustami, przy których Angelina Jolie ( mimo swoich przepięknych i ogromnych ust) mogła by mieć wiele do życzenia. Okazało się, o zgrozo, że wielkość ust Pani Renaty wcale nie była zamierzona. Zamierzone było delikatne poprawienie ich kształtu, delikatne uwypuklenie, nie natomiast zwiększenie rozmiaru z XS do XXXL. Realizacji zamierzeń i marzeń klientki miało służyć wykupienie usługi – na jednym z portali służących globalnej sprzedaży usług.
Zabieg powiększania ust został wykonany w jednym z mazowieckich gabinetów kosmetycznych przez Panią Kosmetyczkę nazywającą siebie Panią „Doktor”, która ukończyła nomen omen medycynę estetyczną (!?). Już same te elementy przy ocenie sprawy wzbudzały hmm… zaciekawienie. Zabieg został wykonany przy znieczuleniu miejscowym polegającym na posmarowaniu ust klientki kremem i po 20 min rozpoczęło się obstrzykiwanie kwasem (?)hialuronowym. Wszystko trwało około godziny.
Bardzo duży obrzęk po zabiegu Pani Doktor „przypisała” – wrażliwości skóry Pani Renaty na iniekcję. Opuchlizna miała zniknąć do kilku dni. Nic z tego jednak. Z dnia na dzień wygląd ust pogarszał się, usta puchły i powodowały przerażenie (…) zarówno w oczach Pani Renaty jak i wśród jej najbliższych oraz ból…
Przy wyjaśnianiu okoliczności sprawy okazało się, że Pani „Doktor” to kosmetolog, która ukończyła kurs medycyny estetycznej dedykowany m. in kosmetologom, fizjoterapeutom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym etc. Uczestnicy kursu nabywali kompetencji m. in w zakresie wykonywania podstawowych zabiegów z zakresu kosmetologii estetycznej. Być może do tego kurs miał przygotowywać – ale w tym przypadku nie przygotował. Skończyło się poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi dla Pani Renaty – ów kwas hialuronowy wcale kwasem hialuronowym nie był choć postać przezroczystego żelu miał… Ostatecznie Pani Renata otrzymała kwotę pieniężną stanowiącą zwrot kosztów jak i rekompensatę za doznane krzywdy. Pani Renata była bardzo zadowolona. Ja w zasadzie również być powinnam – wygrałam sprawę ! Mam niesmak ponieważ osób niemających kompetencji i bawiących się ludzkim życiem, zdrowiem i niewiedzą jest coraz więcej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *